Matcha Latte i książka, którą polecam

Ostatnio miała miejsce premiera książki, którą tłumaczyłam. Nie byle jakiej książki - dotyczy ona roli błonnika w diecie. Jej autorem jest amerykański gastroenterolog, fan kuchni roślinnej - Will Bulsiewicz. Książka zawiera solidną dawkę wiedzy o zdrowiu i przemianie materii, popartej badaniami naukowymi oraz... przeszło 65 przepisów.

Jeśli przy informacjach, że to "Amerykanin" i chodzi o "dietę roślinną" zapaliła Wam się lampka, to poniekąd słusznie. Książka - jak wiele tego typu poradników - kierowana jest do amerykańskiego czytelnika, autor z tyłu głowy ma niezdrową amerykańską dietę, którą zwalcza - a większość przykładów czerpie z USA, co może nieco irytować (nie zdradzę chyba jakichś strasznych sekretów, jeśli powiem, że mnie i redaktorki irytowało!) - wszak nawet najbardziej patriotycznie nastawieni ludzie pióra powinni pomyśleć o tym, że ich publikacja może okazać się tak znakomita, że inne kraje też będą chciały z niej skorzystać i warto może jednak pisać cośkolwiek bardziej międzynarodowo. Ale dobrze, nie bądźmy czepliwi.

Jeszcze jest druga kwestia: dieta roślinna. Tak, chodzi o kuchnię wegańską, choć autor nikogo do niej na siłę nie przymusza. A nawet zaleca elastyczność i inspirowanie się jego radami, a nie ślepe za nimi podążanie. W jego mniemaniu jednak mięso jednak to samo zło, podobnie mleko, w tym oczywiście "zepsute", czyli zsiadłe ;)

(Względne) minusy omówione, teraz samo dobro.

Otóż przepisy opracowane na potrzeby tej publikacji są po prostu obłędne! Bardzo pomysłowe i nieraz fantazyjne, uwzględniające rozmaite zamienniki składników, a przede wszystkim smaczne. Tak, kilka z nich już wypróbowałam. I zamierzam kontynuować proceder ;) - a wynikami dzielić się z Wami na blogu, tak na zachętę! W książce znajdziecie receptury inspirowane różnymi krajami świata - jak Japonia, Włochy, Meksyk, Indie czy właśnie Stany Zjednoczone. Prócz dokładnych przepisów dostajecie listy zakupowe, menu na cztery tygodnie i całą masę knyfów i tipów ;) Obok klasycznych posiłków figurują przekąski, desery i napoje - nieraz bajecznie proste do wykonania.

Dziś Matcha Latte. Skosztowałam i zagustowałam :) Łyżeczka herbaty matcha rozmieszana w 1/4 szklanki wrzątku, zalana 3/4 szklanki gorącego napoju migdałowego (albo sojowego, albo mleczka kokosowego dla kremowości). Autor sugeruje dosłodzenie syropem klonowym, mi wystarczyła łyżeczka erytrytolu. Proste, a świetne, zielonoherbaciano-orzechowe. Jeśli lubicie takie klimaty, koniecznie spróbujcie!



Will Bulsiewicz
Zdrowie, energia, lekkość. Błonnikowy program dla jelit
Wydawnictwo Feeria, Łódź 2022
Liczba stron: 448


Komentarze

Popularne posty